Schody zewnętrzne drewniane — jak zabezpieczyć je przed deszczem i mrozem?
Przez trzy dekady pracy w warsztacie widziałem tysiące desek, które poległy w walce z polską pogodą. Wielu ludzi marzy o drewnianych schodach na taras czy do ogrodu, ale boi się, że po dwóch zimach drewno zgnije lub popęka. Powiem Wam prosto: drewno na zewnątrz to nie jest zabawa dla amatorów. Jeśli schody mają przetrwać ulewy, zaspy śnieżne i upały, musimy zacząć od podstaw, czyli od wyboru właściwego gatunku i technologii zabezpieczenia. W firmie MARK-DREW podchodzimy do tego tematu bez kompromisów, bo natura nie wybacza błędów.
Pierwsza i najważniejsza zasada to dobór surowca. Zapomnijcie o miękkiej, marketowej sośnie, która nasiąka wodą jak gąbka. Na schody zewnętrzne wybieram wyłącznie twarde gatunki o gęstym usłojeniu. Dąb lub jesion to moi faworyci. Są one naturalnie odporne na uszkodzenia mechaniczne i posiadają strukturę, która po odpowiedniej obróbce stawia czoła wilgoci. MARK-DREW korzysta z drewna selekcjonowanego, które przechodzi rygorystyczny proces suszenia. To fundament – jeśli deska trafi na zewnątrz z niewłaściwą wilgotnością, mróz szybko rozsadzi jej włókna od środka.
Kluczem do sukcesu jest technologia „odcinania” wody. Schody zewnętrzne muszą posiadać odpowiednie spadki, aby deszczówka nie stała na stopniach. Każdy detal konstrukcyjny projektujemy tak, aby woda uciekała jak najszybciej. Kolejna sprawa to impregnacja. Nie wierzę w tanie lakiery z reklam telewizyjnych, które tworzą na powierzchni twardą skorupę. Taka powłoka pod wpływem mrozu pęka, a pod spód dostaje się woda, której nie widać. Wtedy drewno gnije w ciszy. My stosujemy specjalistyczne oleje i impregnaty głęboko penetrujące. One wchodzą w strukturę deski, ale pozwalają jej oddychać. Dzięki temu drewno pracuje razem z temperaturą, a powłoka nie łuszczy się i nie odpada płatami.
Wielu inwestorów zapomina o konstrukcji nośnej. Drewniane stopnie nie mogą leżeć bezpośrednio na betonie czy ziemi. Musimy zapewnić im wentylację od spodu. Każdy styk drewna z innym materiałem to miejsce potencjalnego ogniska grzyba. W MARK-DREW stosujemy dyskretne dylatacje i podkładki, które gwarantują przepływ powietrza. To sprawia, że nawet po największej ulewie schody schną w mgnieniu oka. Jako stolarz kładę też ogromny nacisk na wykończenie krawędzi. Zaokrąglone rogi nie tylko wyglądają lepiej, ale też lepiej trzymają warstwę ochronną i nie zatrzymują kropel wody.
Co z mrozem? Największym wrogiem schodów zimą jest sól i ostra chemia do odladzania. Jako fachowiec zawsze tłumaczę klientom: jeśli chcecie mieć piękne schody z jesionu czy dębu, zapomnijcie o sypaniu soli. Wystarczy piasek i regularne odśnieżanie. Raz na rok, najlepiej jesienią, warto też poświęcić popołudnie na szybką konserwację. Nałożenie świeżej warstwy oleju to prosta robota, która przedłuża życie schodów o kolejne dekady.
Czy współpraca z profesjonalnym warsztatem przy takim zleceniu ma jakieś minusy? Na pewno cena jest wyższa niż za gotowe schody z marketu budowlanego. Proces przygotowania drewna, wielokrotne nakładanie warstw ochronnych i precyzyjny montaż zajmują mnóstwo czasu. My, stolarze z MARK-DREW, jesteśmy ludźmi konkretnymi. Nie obiecujemy, że schody będą bezobsługowe przez sto lat bez Waszej pomocy. Mówimy jasno, jak o nie dbać i czego unikać. Taka szczerość bywa surowa, ale dzięki niej moi klienci nie dzwonią do mnie z reklamacją po pierwszej odwilży.
Podsumowując, drewniane schody zewnętrzne to najpiękniejsza ozdoba domu, o ile wykona je ktoś, kto czuje ten materiał. Szlachetny dąb czy jesion, dobrze zabezpieczony i przemyślany konstrukcyjnie, wygrywa z zimnym betonem czy śliskimi kafelkami. To inwestycja w komfort i bezpieczeństwo. Jeśli szukacie rzetelnego rzemiosła, które nie boi się polskiej zimy, postawcie na ludzi, którzy o drewnie wiedzą wszystko.
Kontakt
Skorzystaj z naszych usług i ciesz się wygodą bez ponoszenia dodatkowych kosztów. Oferujemy bezpłatne dostawy, aby ułatwić Ci korzystanie z naszych produktów i usług.